poniedziałek, 21 marca 2016

Monarchia jest dla mnie rzeczą oczywistą

Wywiad z Ks. Romanem Kneblewskim z Bydgoszczy. Za portalem monarchia.info.pl Ks. prałat dr Roman Adam Kneblewski jest proboszczem parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy i propagatorem liturgii w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego.
Za: bernardus-media.gloria.tv
Jan Tyszkiewicz: Na początek chciałbym się zapytać: czym dla księdza jest monarchia?
Ksiądz Roman Kneblewski: Dla mnie monarchia jest ustrojem po prostu naturalnym. Monarchia panuje w Niebie więc też i na Ziemii powinna panować. W Niebie panuje monarchia i idealna hierarchia, wszystko jest uporządkowane. Nie jestem demokratą, wręcz przeciwnie, jestem antydemokratą, legitymistą i przez to monarchia jest dla mnie rzeczą oczywistą.
JT: Schodząc na polskie podwórko: jaką formę monarchii widziałby ksiądz w Polsce?
RK: To jest sprawa dyskusyjna i otwarta dlatego, że nasze tradycje rodzime, polskie, są raczej republikańskie, mieliśmy czas elekcji kiedy wybierano króla. Jeśli król miałby być elekcyjny, to trzeba by było najpierw odbudować szlachtę jako warstwę społeczną. Oczywiście nie mam tu na myśli takiej szlachty jaką straszy nas redaktor Michalkiewicz, ale taką nawiązującą do naszych najszczytniejszych, polskich tradycji. Mógłby być także monarcha dziedziczny – to jest kwestia do uzgodnienia. W każdym razie jedno jest pewne – byłby to pomazaniec Boży, czyli nie osoba świecka, tylko ktoś kto ubrany w szaty kapłańskie byłby pomazany olejami świętymi i przyjąłby to królestwo jako sacramentale, czyli coś na kształt sakramentu. Zresztą obrzęd koronacji jako żywo przypomina obrzęd święceń kapłańskich. Są one bardzo podobne.
JT: Jakby zatem ksiądz widział powrót takiej monarchii do Polski?
RK: Nie ma jakiejś jedynej słusznej recepty i trudno mi przewidzieć jak to nastąpi, bo wierzę, że to nastąpi i to nawet nie za długo. Najpierw trzeba stworzyć odpowiednią aurę, kształtować świadomość w tym duchu żeby ludzie, większa grupa osób, zrozumiała, że to nie jest jakaś abstrakcja, że to jest rzecz naturalna, że wraz z monarchią wróciłaby do naszego polskiego życia normalność. Osobiście jestem gorącym zwolennikiem monarchii polsko-węgierskiej. Nawet założyliśmi w Bydgoszczy takie stowarzyszenie Dwie Korony, ruch na rzecz monarchii polsko-węgierskiej. Dlaczego akurat tak? Ponieważ zarówno my, Sarmaci, jak i nasi bracia Madziarzy mamy tradycje imperialne i ani my nie odbudujemy z Litwinami współczesnymi Rzeczpospolitej Obojga Narodów, ani Węgrzy tak łatwo nie odzyskają wielkich Węgier. Natomiast pod wspólnym berłem moglibyśmy coś takiego stworzyć, zalążek pewnego imperium. Poza tym nam jest, spośród wszystkich narodów świata, do siebie najbliżej. Łączy nas wiele, nie będę wymieniał wszystkich wspólnych królów, świętych, wzajemnego przychodzenia sobie z pomocą. Nawet okazało się, że genetycznie jesteśmy spokrewnieni, co wydawało się kiedyś rzeczą niemożliwą, jako, że nasze języki są bardzo różne. Ale przede wszystkim łączy nas unikalna, jedyna w swoim rodzaju, szlachecka kultura oraz duch rycerstwa przedmurza.
JT: Jak już napomknęliśmy o stowarzyszeniu Dwie Korony, to chciałbym by ksiądz powiedział nam coś więcej na ten temat. Coś o przyszłych planach, może o dotychczasowych działaniach?
RK: Na razie mamy naszą stronę na Facebooku, można nas odwiedzić i polubić. Spotykamy się regularnie raz w miesiącu, a w planie mamy zorganizowanie kongresu monarchistycznego polsko-węgierskiego. Nawet rozmawiałem o tym z panem Januszem Korwin-Mikke, który się też zapalił do tego pomysłu i obiecał też pomoc w tym zakresie. Autorem samej nazwy Dwie Korony jest z kolei pan Grzegorz Braun. Byliśmy z moim przyjacielem, aktualnym prezesem stowarzyszenia w Budapeszcie i tam w Peszcie chłopaki z Jobbiku oprowadzali nas po budynku parlamentu. Wielkie wrażenie zrobiła na nas korona św. Stefana tam wystawiona oraz uroczyście zmieniająca się przy niej warta honorowa. No i tak pod wrażeniem tego powiedziałem: „A gdyby tak powołać ruch na rzecz monarchii polsko-węgierskiej?” i tak się zapaliliśmy do tego pomysłu. Spotkaliśmy się z Grzegorzem Braunem potem w Warszawie, dosłownie na pięc minut. Kiedy powiedziałem mu o naszym pomyśle, to on od razu gorąco to przyjął: „Tak! Mam, czuję to! Dwie Korony!” i stąd właśnie ta nazwa. Mam taką nadzieję, że to będzie zataczało coraz większe kręgi, wciągnie coraz większą grupę ludzi. Zależy nam także żeby udział w tym brali Węgrzy w większej liczbie, bo paru już jest. Przeszkodą jest tu bariera językowa, bo kto umie mówić po węgiersku? Mamy paru przyjaciół Węgrów, którzy umieją za to mówić po polsku. No ale zawsze można się posłużyć współczesną łaciną, czyli angielszczyzną. Dlatego też na Facebooku nasz fanpage zawiera także nazwę Dwie Korony po angielsku – Two Crowns. Z nadzieją patrzę w przyszłość licząc na to, że to nie jest utopia i że taka unia naszych dwóch narodów pod wspólnym berłem jeszcze dojdzie do skutku.
JT: Wracając jeszcze do monarchii i jej kształtu, jaką rolę dla narodu widziałby ksiądz w takiej monarchii, gdyby ona powróciła?
RK: Osobiście jestem nacjonalistą polskim, nacjonalistą-patriotą, jestem z tego bardzo dumnym. Zawsze podkreślam, że nacjonalizm i patriotyzm to są dwie cnoty, które się wzajemne dopełniają i przenikają. Nacjonalizm to jest cnota umiłowania własnego narodu i tego co narodowe, a patriotyzm to cnota umiłowania własnej ojczyzny i tego co ojczyste. Ale jestem też nacjonalistą w wydaniu sarmackim. Zawsze mówiąc „my Polacy” mam w podtekście na myśli, „my, polski naród szlachecki”, tak jak szlachta mówiła o sobie przed wiekami. Uważam, że powinniśmy dążyć do tego by w sensie kulturowym, duchowym, nobilitować całą współczesną populację Polaków, tak byśmy mogli o sobie mówić współcześnie z dumą „my Polacy”, mając na względzie nasze dzieje niemające sobie równych, bogatą szlachecką kulturę i całe nasze wspaniałe dziedzictwo – my, polski naród szlachecki, rycerstwo przedmurza.
JT: Chciałem się jeszcze księdza zapytać, jaką opinię ma ksiądz na temat koronacji Chrystusa na króla Polski? Różne środowiska katolickie różnie na to reagują, a jak do tego podchodzi ksiądz?
RK: Jestem za, a nawet nie przeciw. (śmiech) Jestem absolutnie zwolennikiem koronacji Chrystusa na króla Polski. Matka Boska jest naszą królową, sama sobie tego życzyła przecież, to ona objawiła taką wolę swego czasu w Neapolu włoskiemu jezucie, więc to nie jest wymysł nasz polski. Skoro więc Matka Boska sama chciała być naszą królową, to jej syn powinien być królem, logiczne, prawda? Poza tym chodzi też o poczucie, o uznanie społecznego panowania naszego pana, Jezusa Chrystusa. On musi panować społecznie, nie można spychać naszego Boga do zakrystii, czy do spraw wyłącznie intymnych, prywatnych. To nie jest sprawa prywatna – Chrystus musi panować społecznie i to musi być uznane, przez króla i przez wszystkie stany.
JT: Niektórzy jednak uważają, że taka koronacja byłaby ruchem zbyt politycznym. Spotkałem się z takim stanowiskiem, że „No panowanie społeczne tak, ale król to władza polityczna” i tak dalej i tak dalej. Co ksiądz na taki argument?
RK: Oczywiście, że jest to władza polityczna, ale przecież panowanie boskie i cała religia też ma wymiar polityczny również. Przecież ten sam Dekalog, ta sama Ewangelia obowiązują zarówno w alkowie jak i na trybunie sejmowej, mają zatem wymiar ten jak najbardziej intymny jak i najbardziej publiczny, czyli polityczny.
JT: To jeszcze jedno pytanie na koniec. Jaką rolę pełniłaby monarchia w Polsce gdyby się dziś pojawiła?
RK: Przede wszystkim pełniłaby rolę uzdrowicielską. Gdyby był na tronie pomazaniec Boży, to samo odniesienie do niego już by inaczej nas ustawiało. Mam taką wielką nadzieję, że monarchia by wyleczyła z tej korupcji, z tego całego zamieszania na scenie politycznej. Przede wszystkim te nasze życie publiczne, polityczne stałoby się i bardziej normalne i poważniejsze zarazem.
JT: Dziękuję bardzo za rozmowę.
Tekst żródłowy:
Wywiad z Ksiedzem Romanem Kneblewskim

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Członek Organizacji Monarchistów Polskich Robert Jarosław Iwaszkiewicz został Europosłem z Wrocławia

Nowym europosłem z okręgu dolnośląsko - opolskiego /Wrocław/ został członek Organizacji Monarchistów Polskich, Robert Jarosław Iwaszkiewicz, który startował z listy Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego. Zdobył w około 27 tysięcy głosów.
Jarosław Iwaszkiewiecz ma 52 lata, mieszka we Wrocławiu, a pracuje w Brzegu Dolnym. Wspólnie z żoną, lekarką, prowadzi tam przychodnię zdrowia. 

Oświadczenie Europosła Iwaszkiewicza, za jego stroną na Facebook.

Szanowni Państwo!
W związku z pojawiającymi się w mediach licznymi komentarzami dotyczącymi udzielonego przeze mnie wywiadu dla Gazety Wrocławskiej, z przykrością stwierdzam, iż fragment dotyczący rzekomego przyzwolenia na bicie dzieci czy też zachęcania do bicia kobiet, w żaden sposób nie oddaje intencji moich słów. 
Sarkazm i ironia, którymi się posłużyłem, miały tylko i wyłącznie uwypuklić i ośmieszyć pojawiające się w ostatnim czasie nieustające ataki i przekłamania dotyczące rzekomych wypowiedzi przedstawicieli Kongresu Nowej Prawicy, a w szczególności Prezesa Janusza Korwin-Mikke. 
Niestety moja wypowiedź została potraktowana przez dziennikarza dosłownie, bez zobrazowania całej sytuacji. Zdaję sobie sprawę, że czytelnik mógł odnieść błędne wrażenie i dosłownie potraktować moją wypowiedź dotyczącą kobiet i dzieci. Zapewniam Państwa, że nie było to moją intencją. 

Jakie wnioski na przyszłość? Sarkazm i ironia nie jest dziś w cenie, a co za tym idzie należy się takim wypowiedziom dodatkowa narracja.

sobota, 30 listopada 2013

Spotkanie autorskie prof. Jacka Bartyzela we Wrocławiu

Organizacja Monarchistów Polskich i Portal Legitymistyczny zapraszają na spotkanie autorskie związane z prezentacją najnowszego dzieła pana prof. dra hab. Jacka Bartyzela pt. "Krzyż pośrodku Księżyca".

Zapraszamy do Centrum Edukacji Historycznej Konspira, plac Solny 11 (w przejściu do ul. Karola Szajnochy) we Wrocławiu. "Krzyż pośrodku Księżyca" sprzedawany będzie w cenie promocyjnej 50 zł. Uczestnicy spotkania mogą otrzymać autograf Autora.
O najnowszej książce prof. Jacka Bartyzela można przeczytać: Tutaj

sobota, 16 listopada 2013

Konwent Organizacji Monarchistów Polskich AD 2013 we Wrocławiu - List Profesora Jacka Bartyzela

Wrocław, 16 listopada 2013. Materiał za portalem www.legitymizm.org

Profesor Jacek Bartyzel wystosował list do uczestników Konwentu Organizacji Monarchistów Polskich, który odbył się 16   listopada AD 2013 we Wrocławiu:

Pan Adrian Nikiel

Prezes Organizacji Monarchistów Polskich

Szanowny Panie Prezesie,

Miło mi skierować na Pańskie ręce najlepsze życzenia owocnych obrad wszystkim uczestnikom Konwentu w XXIV rocznicę powstania Organizacji Monarchistów Polskich.

Istnienie i trwanie wbrew wszelkim przeciwnościom – i dezercjom małodusznych lub zwiedzionych modnymi ideologiami – takiej placówki integralnego monarchizmu, jak OMP, która wysoko ponad wszelkimi odmętami wznosi w górę sztandar legitymizmu, jest wielką wartością. Cieszy mnie w szczególności, że rozwija się najlepszy bez wątpienia i najbardziej wzorowy pod względem edytorskim portal prawicowy w Polsce – Portal Legitymistyczny. Mam nadzieję, że trwać będzie także periodyk prasowy OMP – „Rojalista. Pro Patria”.

Uwadze Szanownych Zebranych – i to nie tylko w trakcie obrad – polecam pilną konieczność wzmożonej i nieustającej reakcji prawdziwie tradycjonalistycznej na nowe wyzwania ze strony tego, co jeden z fałszywych proroków nazywa eufemistycznie „płynną ponowoczesnością”, a co jest w istocie decydującym już szturmem szatana na ostatnie bastiony tradycyjnego ordo. (...). Całość można przeczytać Tutaj

Profesor Jacek Bartyzel jest członkiem honorowym Organizacji Monarchistów Polskich, urodzony w 1956 r. w Łodzi, teatrolog, historyk myśli politycznej, filozof polityki, doktor habilitowany nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce (2003), kierownik Katedry Hermeneutyki Polityki i profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (Wydział Politologii i Studiów Międzynarodowych).
14 listopada 2009 podczas Konwentu OMP we Wrocławiu otrzymał Krzyż Jubileuszowy OMP, nadany Uchwałą Rady Naczelnej Organizacji Monarchistów Polskich.

Modlitwa o Wielką Polskę

Modlitwa o Wielką Polskę napisana przez ppłk Adama Doboszyńskiego, wybitnego polskiego patriotę i narodowca w okresie międzywojennym.

Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Świętej Jedyny, Panie Jezu Chryste, i Ty, Najświętsza Panno Kalwaryjska z cudownego obrazu, raczcie wejrzeć na szczerość dusz naszych i na czystość dążenia naszego. Choć grzeszni i ułomni wielce, pod Twoją, Najświętsza Panno, opiekę się uciekamy i Ciebie za Orędowniczkę naszą obieramy.
Jakoś sama cierpiała pod Krzyżem Syna Twego, Matko Bolejąca, tako wejrzyj na ucisk i utrapienie Ojczyzny Polski naszej. Wejrzyj na głód i niedolę milionów, które bez pracy i chleba pozostają. Na podeptanie prawa Bożego wejrzyj.
Na pognębienie wejrzyj najuczciwszych, na zanik sumienia. Wejrzyj jako się panoszą coraz zuchwałej wrogowie Wiary naszej Świętej i Kościoła Bożego. Wejrzyj na braci naszych, którzy za miłość Narodu i Ojczyzny pokutują, zdrowie tracą i mienie, na uciemiężenie godności ludzkiej i wolności. Wejrzyj na tę naszą niedolę i poniewierkę.
Pod Twoją obronę się chronimy, Panno Najświętsza na Kalwarii cudami słynąca. Tobie wiarę i miłość ślubujemy. Klęknij wraz z nami, Królowo Korony Polskiej, u podnóża tronu Syn Twego i poprzyj modły nasze, gdyż oto błagamy o spełnienie marzeń naszych, dla których walczymy i cierpimy.
O Polskę godziwą — błagamy Cię Panie!
O Polskę sprawiedliwą — błagamy Cię Panie!
O Ojczyznę dla ubogich — błagamy Cię Panie!
O Polskę dla Polaków — błagamy Cię Panie!
O Polskę katolickiego nabożeństwa — błagamy Cię Panie!
O Polskę ludzi wolnych — błagamy Cię Panie!
O Polskę ludzi sytych — błagamy Cię Panie!
O Polskę czystego sumienia — błagamy Cię Panie!
O Polskę uczciwości i miłosierdzia — błagamy Cię Panie!
O Wielką Polskę — błagamy Cię Panie!
Racz nam dać, Panie, Polskę Wielką i Godziwą, która byłaby na wzór Królestwa Twego. Amen.

piątek, 4 października 2013

„Dieu Le Roi” – Bóg i Król - Przegrane Sumienie Francji

Minęło 220 lat od pierwszego zaplanowanego z zimna krwia ludobojstwa w historii ludzkości w imię racji ideologicznych. Miało miejsce w 1793 roku w ubogich i zaniedbanych gospodarczo prowincjach południowo-zachodniej Francji. 
La Croix et Sacré-Coeur de Vendée, Krzyż Wandejski
Antyrewolucyjne wystąpienia rozpoczęły się w marcu w nowo utworzonym departamencie Wandei /fr. Vendée/, po proklamacji masowego poboru absolutnie wszystkich mężczyzn do armii, konfiskatach zboża i nakazie przetopienia kościelnych dzwonów na armaty. Prości chłopi porobili sobie sztandary z wyobrażeniem Najświętszego Serca i poszukali sobie ukrywających się po wsiach arystokratów jako przywódców powstania. Wojna Ludowa byla policzkiem dla przywodcow Wielkiej Rewolucji Francuskiej, ktora przeciez na sztandarach miala wypisane "Wolnosc-Rownosc-Braterstwo". A teraz prości ludzie gotowi byli umierać w obronie starego porządku, od którego rewolucja chciała ich wyzwolić!
Na odpowiedź Paryża nie trzeba było długo czekać. Dwa dekrety Komitetu Ocalenia Publicznego z 1 sierpnia 1793 roku nakazują eksterminację całej ludności Wandei, nie wyłączając starców, kobiet i dzieci, którzy nie poddaliby się natychmiastowej deportacji. Na rewolucyjnych mównicach Barrere wypowiada złowieszcze słowa: "Zniszczcie Wandeę, a uratujecie Ojczyznę. Trzeba wyniszczyć doszczętnie tę buntowniczą rasę, podpalić ich lasy, ściąć zbiory, zniszczyć ich stada!". Po dziewięciu miesiącach powstanie upada, a generał Westermann pisze taki oto raport do Paryża: „Nie ma już Wandei. Wraz ze swymi kobietami i dziećmi zginęła pod naszą wolną szablą. (…). Zgodnie z rozkazami, któreście mi dali, miażdżyłem dzieci kopytami koni, masakrowałem kobiety, które nie będą już rodzić bandytów. My nie bierzemy jeńców, bo wtedy musielibyśmy ich żywić chlebem wolności; litość to nie jest rewolucyjna sprawa”.

Śmierć generała Beaupuy, autor Aleksander Bloch, 1888

Tragedia Wandei na tym jednak sie nie kończy. W styczniu 1974 roku przeciwko cywilnej ludnosci podbitej prowincji skierowano 12 "kolumn piekielnych" pod dowodztwem gen. Turreau i komisarza Carriera. Turreau rozkazal - "Powstańcy złapani z bronią w ręku mają być przebici bagnetem. Ich kobiety i dzieci również. Osoby tylko podejrzane także nie zostaną oszczędzone. Wszystkie wioski, folwarki, lasy, uprawy i wszystko inne, co tylko można, należy spalić. Powtarzam, konieczne jest spalenie miasteczek, wsi i folwarków - jeśli się da, to razem z mieszkańcami". W raportach dowódców pisano: "Rozstrzeliwujemy wszystkich, którzy wpadną nam w ręce, jeńców, rannych, chorych w szpitalach" (Rouyer); "Spaliłem wszystkie domy i poderżnąłem gardła wszystkim mieszkańcom, których tam znalazłem" (Duquesnoy); "Kazałem przebić bagnetem około 600 osób obojga płci" (Cordelier). W liście przedstawiciela Komitetu Ocalenia Publicznego znalazło się zdanie: "Zapewniono mnie, że armia Bresta zabiła 3000 kobiet".
Odpowiedzialny za pacyfikacje generał Carrier szczególnie nienawidził dzieci, które nazywał "przyszłymi buntownikami". Na jego rozkaz w tak zwanych "kąpielach narodowych" tylko w grudniu 1793 r. utopiono w Loarze 400 dzieci i 6000 dorosłych więźniów. Związanych ludzi topi się w barkach na Loarze, eksperymentuje się z trującymi gazami, buduje się piece krematoryjne, do których wrzuca się żywe kobiety i dzieci, z trupów wyrabia się mydło, a ze skór pomordowanych robi się spodnie. Analogie z nazistowskimi zbrodniami nasuwaja sie same. W Angers zamordowano 2000 ludzi, w Venzis 1500, w Loroux-Botterau 700, w La Gaubretiere 700, w Lucs-sur-Boulogne 564 w tym 110 dzieci. W ciągu półtora roku zamordowano co najmniej 120 000 cywilów, czyli około 15% ludności departamentu. Według Chateaubrianda w powstaniu i towarzyszących im represjach zginęło łącznie aż 600 tysięcy ludzi, choć dzisiejsi historycy zgadzają się powszechnie na „tylko” 350 tys. ofiar, tj 1/3 populacji Wandei.
Do dzisiaj republikańska Francja nie chce uznać zbrodni wandejskiej za ludobójstwo i upiera się, że były to "nadużycia" dokonane w ekstremalnych warunkach okrutnej wojny, a imiona zbrodniarzy po dziś dzień widnieją na Łuku Triumfalnym w Paryżu i w nazwach wielu francuskich ulic. Nie zapominajmy o Wandei.

czwartek, 3 października 2013

Sedewakantyzm a Monarchizm

Część członków organizacji monarchistycznych, głównie legotymistycznych jest zwolennikami teorii sedewakantyzmu. Co oznacza ten termin? Czy wszyscy Papieże zasiadający na Tronie Piotrowym są w świetle idei sedewakantyzmu antypapieżami?
Sedewakantyzm (od łac. sede vacante − "przy nieobsadzonej stolicy" lub "przy pustym tronie") – hipoteza teologiczna, według której wszystkie osoby, które zasiadają na tronie papieskim od czasu śmierci Piusa XII w 1958 roku, są antypapieżami. Istnieją także nieco starsze sedewakantystyczne opinie teologiczne, sięgające XIX wieku.

Sedewakantyzm jest jednym z ruchów, który powstał na skutek niezgody części duchowieństwa katolickiego na postanowienia Soboru Watykańskiego II. Zdaniem zwolenników tezy sedewakantyzmu soborowi i posoborowi papieże, ze względu na rzekome błędy i herezje, które głosili zanim zostali wybrani na ten urząd, nie mogli go objąć, gdyż jako heretycy znajdowali się poza Kościołem. /Za; Wikipedia/.
Deklaracja doktrynalna Sedewakantyzmu
Za: http:/www.sedevacante.eu
Kraków, 2 lutego 2006

Od blisko pół wieku życie chrześcijańskie pozostaje w zaćmieniu wskutek rozprzestrzeniania się potępionych już wielokrotnie i nieomylnie przez Kościół modernistycznych błędów i herezji takich jak: 1) wolność religijna, która w istocie prowadzi do akceptacji ateizmu państwa; 2) fałszywie pojmowany ekumenizm – czyli postawienie na tej samej płaszczyźnie co Jedyny, Prawdziwy Kościół Katolicki fałszywych doktryn religijnych oraz uznawanie innych religii, w tym nawet judaizmu, islamu i pogaństwa, za środki prowadzące do zbawienia; 3) błędna koncepcja Kościoła Chrystusowego nie utożsamianego wyłącznie z Kościołem Katolickim, ale postrzeganego jako byt szerszy, który mieści w swoim obrębie Kościół Katolicki, ale się doń nie ogranicza; 4) promowanie jednej światowej synkretycznej religii; 5) hołdowanie ideom wolnomularskim, takim jak propagowanie rzekomo “przyrodzonych” praw człowieka, będących w istocie wyrazem antropocentryzmu.
Jest niemożliwym aby Prawdziwy Kościół Chrystusowy, Jego Hierarchia – Papież i pozostający z nim w łączności biskupi, mogli firmować tę apostazję! Ten kto chce zachować i wyznawać Wiarę Katolicką musi uznać, że instytucja, która tak obrzydliwe błędy uporczywie rozpowszechnia i publicznie wyznaje, z prawdziwym Kościołem Katolickim nie ma nic wspólnego, a jej przywódca, aktualnie Joseph Ratzinger, nie jest dla katolików legalnym autorytetem i nie posiada też nad nimi żadnej władzy jurysdykcyjnej. Oznacza to, iż nie jest on prawdziwym Papieżem, Namiestnikiem Chrystusa na Ziemi, Następcą św. Piotra w prymacie, lecz jedynie uzurpatorem i okupantem Stolicy Piotrowej, tak jak jego modernistyczni poprzednicy, którzy heretycką naukę tzw. II Soboru Watykańskiego przyjęli, potwierdzili, zadekretowali i wprowadzili w życie. W przeciwnym bowiem razie Kościół Chrystusowy okazałby się omylny, zniszczalny i skalany, co byłoby sprzeczne z obietnicą Pana Jezusa, że “bramy piekielne go nie przemogą” (Mt. 16, 18). Dlatego, tak jak odrzucam odstępstwo modernizmu, tak też odrzucam fałszywą odpowiedź na nie, do przyjęcia której przymusza swoich kapłanów i wiernych Bractwo Św. Piusa X (FSSPX), którego do niedawna byłem członkiem.
1.Odrzucam jako przewrotne i niekatolickie twierdzenia FSSPX, że Kościół może głosić herezje, promulgować oraz wcielać w życie obowiązujące powszechne prawa liturgiczne (NOM i nowe ryty sakramentów) i dyscyplinarne (np. Kodeks prawa kanonicznego z 1983), które zawierają sprzeczności, błędy, herezje lub są całkowicie nieważne, są szkodliwe dla zbawienia dusz i prowadzą do protestantyzmu. Odrzucam także pogląd, że można poddawać w wątpliwość przeprowadzone przez Kościół kanonizacje świętych.

2.Odrzucam fałszywą alternatywę proponowaną przez FSSPX – jedność albo wyznawanie nieskażonej wiary. Jedność Kościoła Katolickiego zasadza się na tej samej wierze, tych samych sakramentach i posłuszeństwie temu samemu Papieżowi. Nie ma prawdziwej jedności tam gdzie nie występuje choćby jeden z wyżej wymienionych elementów. Nie można zatem wyznawać prawdziwej wiary przeciw jedności Kościoła.

3.Odrzucam system FSSPX, w którym uznawanie Papieża jest czysto iluzoryczne, w którym Papież posiada prymat li tylko honorowy; a jedynym zauważalnym wyrazem uznawania papieskiego prymatu jest okazjonalne zawieszanie podobizny aktualnego okupanta Stolicy Piotrowej, którego FSSPX błędnie uznaje za Papieża, w zakrystiach kaplic i kościołów Bractwa. Natomiast “właściwym i legalnym” autorytetem dla Bractwa, rozstrzygającym ostatecznie co katolik w nauczaniu “kościelnym” ma uznać, a co winien odrzucić, jest Przełożony Generalny FSSPX. Tym samym w Bractwie stawia się jego "autorytet" ponad "autorytetem" tego, którego błędnie uznaje się za prawdziwego Papieża.

4.Odrzucam jako obłudną postawę FSSPX polegającą na prowadzeniu gry “na dwa fronty", której jedynym realnym, a zarazem najszkodliwszym dla dusz wiernych efektem, jest osłanianie i legitymizowanie winowajców obecnego powszechnego odstępstwa poprzez przypisywanie im atrybutów legalności, a co za tym idzie, władzy jurysdykcyjnej nad katolikami.. Postawa ta jest rezultatem sprzeniewierzenia się świętemu obowiązkowi przekazywania całego integralnego Depozytu Wiary Katolickiej.
Moim obowiązkiem jako katolika, jest wyznawanie nieskażonej Wiary Katolickiej, tej samej jaka powszechnie była praktykowana do śmierci Ojca Świętego Piusa XII. W szczególności jako kapłan katolicki wzywam wszystkich miłujących Prawdę o odrzucenie wszelkiego kompromisu z modernistycznymi okupantami i przyłączenie się do wspólnego boju o sprawę katolicką w naszych sercach i w naszej Ojczyźnie! Walka ta będzie trudna i wydawać się może, z ludzkiego punktu widzenia, beznadziejna, jednakże trudno o większy zaszczyt niż udział w walce o tryumf Kościoła Świętego, który ostatecznie zwycięży! /.../.

Ks. Rafał Trytek